Kwiatki

MG BORYS: Nie korzystaj z komendy "whois" [podającej, kto jest na którym kanale]. Nikt inny pewnie o niej nie wie.
DABROZ (wcielający się w księdza): Mam CB radio do Ojca Rydzyka, który wszystko wie.

Po udostępnieniu online zdjęć bohaterów:
MASATO OKANE: A Lawrence wygląda jak dziadek Mostowiak z M jak miłość.

Lord Thomas szykuje się do pierwszej zbrodni.
MG BORYS: Masz w kieszeni papierek z cyjankiem.
MG BORYS: Potem [po wsypaniu trucizny do kieliszka] musisz coś zrobić z opakowaniem, rzuć chociażby na podłogę.
LORD THOMAS: A nie mogę po prostu schować do kieszeni?
MG BORYS: Możesz, a jak cię potem przeszukają i znajdą?
LORD THOMAS: Ale nie będą szukać.
LORD THOMAS: Podejrzenie padnie na kucharkę, lokaja.
MG BORYS: "Wszyscy od razu popatrzyli na Brovena. — Przeszukajmy go! — krzyknęli zgodnym chórem. — A potem lincz".

Na pierwszej sesji Corwin i Lord Thomas uzgadniali szczegóły zabójstw na GG. Archiwum ich rozmowy to prawdziwy ogród.
CORWIN: Otrujemy generała.
CORWIN: Coś trzeba będzie zrobić ze zwłokami.
CORWIN: Ktoś pewnie wymyśli, żeby go pochować.
CORWIN: A ksiądz na pewno wymyśli, żeby odprawić pogrzeb.
CORWIN: W związku z tym...
MG BORYS: Chwileczkę.
MG BORYS: Pogrzeb będzie raczej niemożliwy.
MG BORYS: Ziemia jest tu skalista, a poza tym zadbaliście o to, żeby na wyspie nie było łopat.
MG BORYS: To nieodzwona część planu z "udawaniem trupa" przez sędziego.
CORWIN: Pogrzeb w sensie bardziej metafizycznym.

Lord Thomas ma wątpliwości, czy zdoła ukradkiem wsypać truciznę generałowi do kieliszka. MG stara się go psychicznie podbudować.
MG BORYS: Po wysłuchaniu nagrania wybuchnie rozgardiasz, dasz radę, czarnuchu.
LORD THOMAS: Po czarnuchowemu to bym komuś łańcuchem przypieprzył.
MG BORYS: Nie widzę przeszkód, potem możecie kogoś udusić łańcuchem z szopy.
LORD THOMAS: Ja, ja!

CORWIN: Dobra, trzeba zwabić młodego [Marstona] do stodoły.
LORD THOMAS: I jak go zabijesz?
CORWIN: Skopię, zakopię i do rowu.
MG BORYS: Do jakiej stodoły? Do szopy, nie do stodoły.
MG BORYS: Nie jesteśmy na wsi, Corwin.
MG BORYS: Ja wiem, że siano-słoma, ale bez przesady [wewnętrzny żart zrozumiały dla tych, którzy byli na Tornado].

Uruchamianie mechanizmu, który spowodował śmierć Marstona:
MG BORYS: Już doktor wie o trzonku.
MG BORYS: Zaraz pociągnie.
LORD THOMAS: "Zaraz pociągnie"...

Przygotowania do zamordowania Ethel Rogers:
LORD THOMAS: Zabiorę coś z torby lekarza, jak nie będzie patrzył.
LORD THOMAS: I zostanie to znalezione przy kobiecie rano.
BORYS: Wielką, gumową prezerwatywę.
BORYS: Taką, jakie mieli w latach 50.
BORYS: Guma grubości jednego cala.

ARMSTRONG: — Śmierć Marstona nie była przypadkowa.
CORWIN: He he.
CORWIN: Dobry tekst.
CORWIN: Szczególnie, że to on ciągnął.

W związku z nagraniem gramofonowym:
ARMSTRONG: Opowiedzcie mi o waszych... zabójstwach.
BORYS: "Urzekła mnie twoja historia".

Jak zlikwidować Blore'a, postać Atoka?
CORWIN: Ja bym go zepchnął ze schodów.
CORWIN: Zgasi się światło.
CORWIN: I jeb.
MG BORYS: Zdecydujcie się.
MG BORYS: Albo do kibla [wywabić i tam zlikwidować], albo ze schodów.
CORWIN: Ze schodów do kibla.

Czy ktoś kiedyś twierdził, że gry RPG są brutalne?
LORD THOMAS: Więc będzie stał przed kiblem.
LORD THOMAS: Odwrócony tyłem.
LORD THOMAS: Podkradnę się.
LORD THOMAS: I nożem gardło poderżnę.
CORWIN: Za dużo krwi.
CORWIN: Udusić go musisz.
CORWIN: Albo pałą.
CORWIN: I udusić.
MG BORYS: Lepiej wywalić drzwi z kopa i go parę razy nożem.
MG BORYS: Hm, nie, za duzo krwi.
MG BORYS: Lepiej pałą.
LORD THOMAS: Ale pała niekoniecznie zabije.
CORWIN: Ogłuszysz.
LORD THOMAS: Więc może pałą, a potem nóż.
CORWIN: A potem cokolwiek.
(...)
Po krótkim namyśle.
CORWIN: Potrafisz rzucać nożem?
CORWIN: Albo ja potrafię?
(...)
Zdecydowano się na kombinację pała + nóż.
MG BORYS: Zaraz Blore pójdzie do kibla.
MG BORYS: Bądźcie w pogotowiu.
MG BORYS: Lordzie, szykuj pałę.
MG BORYS: Blore wybiegnie z kibla, a ty go w łeb.
LORD THOMAS: Ale to Corwin go bije!
MG BORYS: Lord jest silniejszy. [Miało być "Broven jest silniejszy", ale żeśmy się wczuli.]
CORWIN: To walmy obaj.
CORWIN: Ja go będę trzymał, a ty go lej.
(...)
Decydująca chwila.
CORWIN: Wchodzisz czarnuchu.
CORWIN: Lej go swoją czarną pałą.

MG BORYS: Na poddaszu pojawia się zaspany i zaspany ksiądz.
(Miało być "zaspany i zasapany").

MG KIRTAN: Wszyscy stoicie wokół ciała kobiety [zamordowanej Ethel].
ARMSTRONG (posłusznie): Stoję wokół ciała.

ATOK: Co ze mną?
MG BORYS: Nie żyjesz.
ATOK: To dlaczego sobie nie mogę wejść na kanał i popatrzeć?

Krótko po śmierci Blore'a kończy się pierwsza sesja.
ATOK: A będzie druga część tej gry?
BORYS: Tak.
ATOK: Aleście bambusy.
ATOK: I zabiliście mnie na pierwszej.
(...)
ATOK: Ale śmierć straszliwie sprowokowana.
BORYS: Słucham?
BORYS: Jak sprowokowana?
ATOK: Kirtan zmusił mnie do wyjścia do klopa.
ATOK: Po czym przy wychodzeniu z niego zginąłem.
(...)
BORYS: Dosypano ci środek na przeczyszczenie.
(...)
BORYS: Najpierw środek miał być moczopędny, ale potem uznaliśmy, że na przeczyszczenie będzie lepszy.

Druga sesja. Masato dowiaduje się, że jego postać odczuwa pilną potrzebą wyjścia za potrzebą. Pamiętając, gdzie zamordowano Blore'a, boi się jednak pójść do łazienki sam.
ARMSTRONG: — Taka dziwna sprawa...
CLAYTHORNE: — Tak?
ARMSTRONG: Szept. — Potrzebuję do toalety...
CLAYTHORNE: — Zaraz.
CLAYTHORNE: — Albo weź Lawrenca.
ARMSTRONG: — Dobrze...
(Lawrence był jednym z morderców).
I poszli razem do łazienki.
ARMSTRONG: — Czuję, że umrę.
ARMSTRONG: — Wchodzimy.
ARMSTRONG: Otwieram drzwi.
LAWRENCE: — Doktorze...
ARMSTRONG: — Taak?
ARMSTRONG: Trzymam strzelbę.
LAWRENCE: — Chciałbym z panem chwilę porozmawiać...
ARMSTRONG: — Oczywiście. Pozwoli pan...
ARMSTRONG: Rozpinam rozporek...
ARMSTRONG: Oczywiście, Lawrence mnie nie widzi od przodu.
ARMSTRONG: Zaczynam.
LAWRENCE: Przecieram twarz dłonią.
LAWRENCE: Sięgam do kieszeni.
ARMSTRONG: Trzymam strzelbę.
LAWRENCE: Spoglądam na zegarek.
ARMSTRONG: "Uf..."
ARMSTRONG: Kończę.
ARMSTRONG: Zapinam rozporek.
ARMSTRONG: Biegnę do salonu.

Armstrong zginął, ale w "przypadkowych" okolicznościach.
CLAYTHORNE: — Czyli Armstrong teoretycznie jest wśród nas.
CLAYTHORNE: — Morderca tego nie uwzględnił.
CLAYTHORNE: — Wiersz już się nie ułoży.
CLAYTHORNE: — Rozpieprzyliśmy mu jego cholerną łamigłówkę.
LAWRENCE: — Pana Armstronga PRAKTYCZNIE nie ma już wśród nas.

Po sesji MG wypytuje Masato, co do kogo ma podejrzenia.
BORYS: A kogo podejrzewasz najmniej?
MASATO OKANE: Sam nie wiem.
MASATO OKANE: Chyba Brovena.
MASATO OKANE: Albo Lawrenca.
MASATO OKANE: Z kolei okaże się, że to jeden z nich.
(Bez komentarza).

Claythorne i Lawrence ruszają na poszukiwania uzbrojonego Brovena.
CLAYTHORNE: — Ja pójdę pierwszy.
CLAYTHORNE: — Jeśli do mnie strzeli, będzie pan wiedział, gdzie ma celować.
LAWRENCE: — Nie.
CLAYTHORNE: — Właśnie tak, tak trzeba zrobić.
CLAYTHORNE: — Jeśli trafi pana, stracimy rewolwer.
LAWRENCE: — Niech pan tak nie ryzykuje.
CLAYTHORNE: — Nie mamy innego wyjścia.
KIRTAN: Zaraz się popłaczę.